Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Jak klientka próbowała mi… zabzyczeć awarię.

Produkty

2 lata gwarancji Markpol
POMOC I WSPARCIE

Masz pytania o sprzęt?

  • Gwarancja i serwis
  • Eksploatacja urządzeń
  • Najczęstsze problemy i rozwiązania
Przejdź do FAQ

Jak klientka próbowała mi pomóc zdiagnozować awarię. Historia z serwisu, której nie da się zapomnieć.

W serwisie Markpolu widzieliśmy już wiele: roboty w lesie, roboty w oczku wodnym, roboty robiące za łodzie podwodne. Ale czasem to nie robot jest najciekawszy — tylko klient.

Jak pomóc serwisantowi

Pewnego dnia do serwisu wchodzi młoda kobieta, trzymając kosiarkę. Standardowo pytam:

„Dzień dobry, co się dzieje z urządzeniem?”

A ona, z pełną powagą:

„No… dziwnie pracuje. Wydaje takie dźwięki… takie… takie…” i zaczyna brzęczeć.

I to nie tak delikatnie. Nie, nie. To było pełne, zaangażowane BRZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ.

Ja stoję. Patrzę. I czuję, jak mi nogi miękną — usiadłem z wrażenia.

A teraz najlepsze: W serwisie pełno facetów. Wszyscy patrzą. Wszyscy próbują nie wybuchnąć śmiechem. Atmosfera jak w kabarecie.

Więc — jako profesjonalista — musiałem to wykorzystać.

Z poważną miną mówię:

„Przepraszam… jak? Może pani powtórzyć, żebym dobrze zdiagnozował?”

I ona… powtórzyła.

A serwis… posiadał ze śmiechu.

Kosiarka okazała się mieć zwykłe uszkodzenie noża. Ale ta historia? To był dzień, w którym klientka zrobiła najlepszą imitację awarii, jaką widziałem w życiu.

I do dziś, gdy ktoś mówi „dziwnie pracuje”, to w serwisie Markpolu wszyscy mają przed oczami tę scenę.

 

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz