W Markpolu widzieliśmy już wiele. Ale są takie historie, które nawet nas potrafią zaskoczyć — roboty koszące, które uciekają do lasu, robią za łódź podwodną albo próbują skosić coś, czego nie powinny. Dziś opowiem Wam dwie prawdziwe sytuacje z serwisu, które do dziś wspominamy z uśmiechem.
⭐ Robot, który „został porwany”… przez las
Klient dzwoni spanikowany:
„Panie, robota mi ukradli! Wyszedłem na ogród, a jego nie ma!”
No to jedziemy. Na miejscu patrzę — baza stoi, przewód niby jest, ale… coś tu nie gra.
Włączam lokalizację robota. A ten… 50 metrów dalej, w lesie.
Idziemy w krzaki, a tam stoi — cały, zdrowy, tylko trochę zawstydzony.
Co się okazało?
Klient poszerzył sobie grządkę warzywną, przeciął przewód ograniczający i… zapomniał go połączyć. Robot dostał wolność i pojechał „na wycieczkę”.
Klient:
„To on sam tam pojechał?” Ja: „No raczej nie poszedł na piechotę.”
⭐ Robot, który został… łodzią podwodną
Inny klient zadzwonił, że robot „dziwnie pracuje”.
Przyjeżdżam, patrzę — trawnik piękny, robot stoi przy oczku wodnym.
Pytam:
„A to oczko było tu wcześniej?”
Klient:
„Nie, wykopałem sobie w tym roku. Ale w środku pętli ... :).”
No i robot… wpadł. Robot wie, że skoro jest przewód, to trzeba jechać.
Efekt?
Robot koszący robił za miniaturową łódź podwodną. Na szczęście przeżył, ale wyglądał jak po rejsie dookoła świata.
⭐ Roboty są mądre… ale właściciele czasem mniej
Te historie uczą jednego:
-
robot koszący zrobi dokładnie to, co mu powie przewód,
-
ale nie wiadomo, co zrobi właściciel :),
-
więc jeśli poszerzasz grządkę albo kopiesz oczko — pamiętaj o pętli.
Bo inaczej robot pójdzie:
-
do lasu,
-
do sąsiada,
-
albo… na dno.
Maszyny ogrodnicze
Sprzęt budowlany
Dla domu
Koszenie trawnika
Pielęgnacja gleby
Ochrona roślin
Cięcie kszewów
Energia
Myjki - pompy